Rola taty w wychowaniu córki jest nieoceniona, do tej pory często marginalizowana do roli żywiciela rodziny, dziś okazuje się być niezmiernie ważną.

Mówi się, że kobiety SĄ piękne wtedy kiedy CZUJĄ się piękne. Widzimy jak kochana kobieta „rozkwita” przy boku kochającego ją mężczyzny. Często zanim jeszcze dowiemy się, że jest w związku, że jest zakochana, już to widzimy.

Tym pierwszym zakochanym mężczyzną w życiu kobiety jest tata. To na podstawie jego spojrzeń, odczuć, uwag budujemy sobie wizerunek siebie jako kobiety-partnerki. Jeśli jest dumny ze swojej małej księżniczki, uważa że jest piękna, mądra i warta kochania, właśnie tak będzie się w swoim dorosłym życiu czuć. A gdy częściej zauważa tylko jej niedociągnięcia, ona zawsze będzie się czuła „nie dość dobra” –  nie warta kochania, nie ważna jako osoba.

To jak ją, tato, wyposażysz na przyszłe życie będzie miało wpływ na to jakie relacje będzie budować z mężczyznami. Czy będą to relacje równe, partnerskie, zabezpieczające jej potrzeby, wzmacniające poczucie wartości czy wręcz przeciwnie.

Niestety nie da się tego „udawać”, mówić: ładnie dziś wyglądasz, jestem z Ciebie dumny, mądra jesteś. To trzeba czuć, i to czuć całym sobą. Jak to zrobić?

Ja mogę zachęcić do ćwiczenia:

1. Przez tydzień codziennie wieczorem zapisuj coś dobrego o swojej córce, co zrobiła, jak się zachowała, powiedziała, wyglądała …  coś z czego jesteś dumny. Krytycznym ojcom, na początku będzie trudno ale dyscyplinę trzeba trzymać, tak długo doszukiwać się czegoś dobrego aż się znajdzie. Mogą to być zupełnie małe rzeczy, uśmiech, jedno słowo czy spojrzenie. Ważne by zacząć patrzeć w inny- sposób, koncentrować się na tym co jest dobre a odpuścić sobie wyszukiwanie błędów czy niedociągnięć.

W drugim tygodniu robić to już co drugi dzień a przez następne 3 miesiące, raz w tygodniu.

Zadaniem tego ćwiczenia jest stała zmiana perspektywy. Jeśli poczujesz, że krytyczne myślenie wraca, wróć do ćwiczenia lub większej częstotliwości zapisów. Uwaga, nie chodzi o to by nagle patrzeć na swoje dziecko „jak w obrazek”, zupełnie bezkrytycznie ale by koncentrować się na tym dobrym i na tym budować. Celem jest ocena adekwatna ale akceptacja całkowita. Akceptujemy swoje dzieci za to, że są a nie za to jakie są. Nie podobają nam się niektóre zachowania, nie tolerujemy postawy krzywdzącej innych ale akceptujemy ją (jego) jako osobę, ważną i wartą kochania.

2. Jest jeszcze jedno ćwiczenie, które może pomóc ojcom nie tyle krytycznym ale trochę „nieobecnym / mniej obecnym” w życiu córki lub córek.

Celem tego ćwiczenia jest spojrzenie na swoje dziecko jak na oddzielną, ważną osobę. Czasami, zupełnie nieświadomie, patrzymy na nasze pociechy poprzez pryzmat naszych oczekiwań, niejako sprawdzając poziom ich realizacji: czy utrzymuje porządek, czy jest grzeczne, czy spokojne, czy dobrze się uczy, odrabia lekcje i przynosi piątki, czy pomaga mamie, czy jest odważne i łatwo wchodzi w relacje, czy wiedzie prym na placu zabaw, czy jest „asertywne” itp. Tym ćwiczeniem chcemy odwrócić sytuację. Czas by poznać swoje dziecko, takie jakim jest. Wejść w jego świat z niezapisaną kartką, spojrzeć na nie tak, jak na nowo poznany kraj, do którego jedziemy na wakacje. Z ciekawością i otwartością przyglądamy się wtedy ludziom, ich zwyczajom, próbujemy nowych potraw. Tutaj cel jest ten sam. Zasada jest podobna jak w pierwszym ćwiczeniu, najpierw co dzień spisujemy czego nowego dowiedzieliśmy się o swoim dziecku. Co lubi robić, co lubi jeść, w co się bawić, jak rozmawiać, może ma jakieś swoje ulubione stwierdzenia. Jak wchodzi w nową relację na placu zabaw, jak poznaje dzieci, jak eksploruje nowe otoczenie itp.

3. Możemy też spróbować w taki sam sposób bawić się z dzieckiem. To taki pomysł na bycie w zabawie zawsze o krok za nim. To ono wybiera zabawkę, a potem przydziela role, nadaje ton całemu  zdarzeniu. Jeśli dziecko jest starsze to np. ono wybiera gdzie razem pójdziecie, co będziecie robić, o czym rozmawiać. Jeśli córka (lub syn) nie są przyzwyczajeni do takiej decyzyjności (mówię o starszych dzieciach) mogą mieć problemy z wybraniem miejsca czy sposobu spędzenia czasu, ale warto chwilę poczekać. Jak tylko uwierzą, że naprawdę mają wybór i decyzyjność, coś zaproponują. To z kolei ćwiczenie daje nam dwie rzeczy: 1) zaczynamy poznawać swoje dziecko, uczymy się dawania mu przestrzeni, 2) ono zaczyna czuć się ważne, czuć że jego potrzeby mają znaczenie, że ma wpływ.

Wszystkie ćwiczenia służą jednemu – poznaniu własnego dziecka, tak naprawdę, bez własnych wyobrażeń, oczekiwań, myślenia „przecież ja wiem lepiej”. I takiego efektu wszystkim życzę.

A więc, tatusiowie, do boju 🙂

Dla porządku (i wrodzonego poczucia odpowiedzialności) tylko dodam, że w życiu różnie bywa i różne zdarzenia wywierają piętno na dorosłym życiu naszych dzieci, ale z całą pewnością mogę napisać, że wpływ ojców jest znaczący!

Call Now Button