To chyba będzie krótki wpis bo chyba każdy z nas doskonale wie co zrobić by nasze dziecko było samodzielne. Tylko dlaczego nikt z nas tego nie robi ?

Najprawdopodobniej brak nam po prostu czasu albo przegapiliśmy ten moment, kiedy nasza pociecha mogła już „sama”.

  • Rano pobudka, wszyscy ganiamy z kąta w kąt, w pośpiechu się ubieramy, jemy by zdążyć … do pracy, szkoły, przedszkola.

Dziecko nie będzie umiało się samodzielnie ubrać jak mu na to nie pozwolimy. Poranki możemy po prostu wydłużyć, wstańmy wszyscy 15 minut wcześniej a „świat się nie zawali”. Mimo naszego wewnętrznego przekonania, że każda minuta porannego snu jest na wagę złota, prawdą to nie jest. Dla nasze zdrowia, samopoczucia 15 minut jest bez znaczenia … ale dla rozwoju i zdrowia naszego dziecka, bezcenne. Nikomu nie służy poranny stres, zamieszanie, nerwowe poganianie. Pozwólmy maluchowi samemu się ubrać, niech trwa to dłużej, niech nas to angażuje bardziej ale już po tygodniu, będzie bardziej samodzielne. Warto także np. przedszkolakowi pozwolić wybrać ubranko poprzedniego wieczora. (Jeśli nie jesteśmy w stanie tych 15 minut poświęcić, poćwiczmy w weekendy albo na wakacjach. Jak tylko małe dziecko zaczyna próbować samodzielnie wkładać nieporadnie bluzeczkę, pozwólmy mu na to).

  • W przedszkolu wpadamy już „zupełnie spóźnieni”, poganiamy córkę/syna, czym prędzej je rozbierając, wkładając za nie ubranka do szafeczki a na zakładaniu bucików kończąc.

Dzieci w tym wieku zupełnie spokojnie mogą samodzielnie się rozebrać, powiesić kurteczkę na wieszaczku i założyć pięknie buciki (nauka wiązania sznurowadeł trwa najdłużej 5 dni). Jeśli postaramy się przez tydzień, następnego tygodnia będzie już to działać szybciej a za chwilkę, będziemy mięli samodzielnego przedszkolaka.

  • Po przedszkolu, zajęcia dodatkowe. Biegniemy na basen i znów to samo. Mamy rozbierają dzieci, ubranka ładnie chowają do szafek, kostiumy wciskają, opatulają w ręcznik, jeszcze tylko klapki i za rączkę do trenera. Tylko po co. Wczoraj byłam na basenie ze swoją młodszą córką. Wszystkie dzieci przyszły niemal o tej samej porze, nie spóźnione, nikt się nie musiał spieszyć. Przedszkolaki stały jak lalki a mamy jak te lalki je rozbierały i ubierały, sprzątając rzeczy dookoła.

Już chyba przyzwyczailiśmy się, że nam się wszędzie spieszy a może po prostu jesteśmy niecierpliwi i nie możemy patrzeć jak maluch przez kilka minut szarpie się z koszulką. A wystarczy odpuścić, chwilę się zastanowić i pomyśleć nie o sobie ale o swoim dziecku, któremu sukces samodzielności przydałby się duuuuużo bardziej niż „pomaganie”.

  • I tak do wieczora.

Nie „pomagajmy” dzieciom w taki sposób, pozwólmy im doświadczyć RADOŚCI SUKCESU, samodzielności to jest bardzo ważne! Wczoraj widziałam babcię staruszkę dźwigającą plecak z książkami swojej na oko 8 letniej wnuczki. Ciężki plecak, to wiem ale z pewnością łatwiej go dźwigać dziecku niż babci. Przedszkolak z powodzeniem może ponieść worek ze swoimi kapciami do przedszkola, w niepewną pogodę wziąć plecaczek z kurtką przeciwdeszczową, pilnujmy by choć jedną rzecz, którą musi wziąć dla siebie, sam nosił.Trenujmy dzieci w wysiłku, niech postoją w tramwaju, niech pojadą z nami dalej rowerem, niech przejdą jeden przystanek. Naprawdę warto.

Call Now Button