Metod jest wiele, większość sprawdziłam i przetestowałam. Mam dwie córki, jedna z nich miała problem z integracją sensoryczno-ruchową. To ważne, bo lekarze mówią że takie dzieci maja problemy z utrzymaniem równowagi, np. z jazdą na rowerze.

O najprostszej, najefektywniejszej równocześnie szanującej potrzeby i obawy dziecka, opowiem.

W nauce jazdy na rowerze najważniejsze jest poczucie równowagi a w każdej nauce dziecka, poczucie bezpieczeństwa.

Wszelkie urządzenia pomagające zasapanym tatusiom biegać za rowerkiem z kijem umocowanym z tyłu, nie zdają najlepiej egzaminu. Z dzieciństwa pewnie wszyscy doskonale pamiętamy tę naukę i większość z nas pewnie właśnie tak się uczyła się jeździć ale ten sposób omija pierwszy etap – samodzielną naukę równowagi. Dodatkowo zupełnie niepotrzebnie stresuje dzieci i męczy rodziców.

Do tego etapu nauki wyprodukowano już specjalne rowerki, które można kupić w sklepie, tzw. rowerek biegowy. Rowerek nie ma pedałów, siedzi na nim dziecko dość nisko co umożliwia odpychanie się nogami. Z czasem kupujemy nowy rowerek, ten z pedałami i uczymy na nim jeździć dziecko. Według mnie, ten wydatek można spokojnie ominąć, wystarczy jeden rowerek do całej nauki ew. z odkręconymi na jakiś czas pedałami.  To z pewnością zmniejsza wydatki ale także ważne jest też to, że dziecko obcuje cały czas z tym samym rowerkiem, nie musi się dwa razy oswajać z nowym przedmiotem.

Metoda:

  1. Kupujemy rowerek. Pokazujemy go dziecku, możemy go wspólnie „dodekorować” (dołączyć naklejki, wstążeczki).
  2. Odkręcamy boczne kółka, obniżamy siodełko tak by dziecko spokojnie mogło odpychać się nogami siedząc wygodnie.
  3. Możemy odkręcić także pedały (ale nie jest to konieczne).
  4. Idziemy z dzieckiem na spacer. Wynajdujemy łatwą ścieżkę, najlepiej równą, asfaltową. My idziemy, dziecko odpycha się na rowerku (pamiętajmy koniecznie o kasku rowerowym dla dziecka). Nie poganiamy, nie mówimy co ma robić, wspólnie spacerujemy.
  5. Dziecko po dwóch, trzech spacerach 30-40 minutowych samo zaczyna się odpychać tak, że czas bezwładnej jazdy się wydłuża, naturalnie łapie równowagę samo dopasowując sobie poziom „wyzwania”.
  6. Przy czwartym spacerze (jeśli wcześniej dziecko samo tego nie zaproponuje), sugerujemy możliwość skorzystania z pedałów. Nie namawiamy, nie naciskamy, pokazujemy tylko możliwość.
  7. Dziecko będzie się jak dawniej odpychać nogami a przy dłuższej jeździe będzie próbowało użyć pedałów. Pozwólmy mu na wybranie tempa nauki. Niech samo zadecyduje kiedy podejmie jaką próbę. Wspólne spacery to dobry sposób na spędzanie czasu, więc nie spieszmy się, po prostu spacerujmy.
  8. Może się okazać, że dziecko może mieć problemy z „ruszeniem” (ten moment wymaga największej równowagi), można wtedy zaoferować pomoc.

Nasze nauczanie polega głównie na towarzyszeniu dziecku, proponowaniu (systematycznie) pomocy i udzielaniu jej wyłącznie wtedy gdy dziecko się na nią zgodzi. Tydzień takich spacerów powinien w zupełności wystarczyć, jeśli nie, próbujemy spokojnie dalej przeciągając spacery o następne dni. Powodzenia!

Call Now Button