Na początek narzuca się pytanie, czy w dzisiejszych czasach dobrze jest mieć „dobrze ułożone dziecko”. Jeśli nie myślimy o ślepym posłuszeństwie, zastraszonym maluchu skrupulatnie wykonującym polecenia rodziców, czy o nijakim, bez werwy i ciekawości dziecku a o uważnym, myślącym i „decyzyjnym” małym człowieku to … chyba warto mieć „dobrze ułożone dziecko”.

Oczywiście życie nie jest takie proste i kilka dobrych rad nie zagwarantuje nam sukcesu, nie mniej jednak gorąco je polecam. Trudno zmienić swoje całe życie, zrozumieć sztukę wychowania, stosować się do wszystkich zaleceń psychologów czy innych specjalistów ale łatwo jest podejmować małe wyzwania, zmieniać po jednym swoim zachowaniu, wprowadzać po jednym nowym zwyczaju. To właśnie z takich małych pojedynczych kroczków składa się zmiana, która … kto wie … z czasem przerodzi się w sukces.

Traktuj dziecko tak jakbyś sam chciał być traktowany.

I chyba na tym zdaniu mogłabym zakończyć ten wpis. To klucz do wszystkiego: do bliskości, szacunku, miłości, zrozumienia. Często dzieci traktujemy jak … dzieci… tak jakby to byli ludzie w stosunku do których mamy szczególne prawa, tak jakby zawsze cel uświęcał środki.

Dzieci nie lubią myć włosów, ale przecież z brudnymi nie można chodzić, w związku z tym przygotowujemy „łazienkowe tortury”. Siłą przytrzymujemy wijącego się malucha, oblewamy go wodą znienacka, byle szybciej, byle było już po wszystkim, zaraz i tak zapomni. To samo z podawaniem leków, szczepieniami, ubieraniem w znienawidzoną czapkę, obcinaniem paznokci, wyjściem do nielubianej cioci, przedszkola itp., itd. Przykładów można by mnożyć.

To prawda, że dziecko musi wziąć lekarstwo bo nie wyjdzie z choroby, zaszczepić się na odrę bo inaczej na nią zachoruje, założyć w zimny dzień czapkę bo nabawi się zapalenia ucha, obciąć paznokcie bo inaczej zrobi sobie nimi krzywdę. Tylko czy my powinniśmy je do tego przymuszać siłą? Jak w taki sposób traktowane dziecko ma nauczyć się myśleć, podejmować właściwe decyzje, dokonywać wyborów? Nie mówiąc już tym, że przekaz wysyłany od nas do dziecka w takich sytuacjach brzmi: „siłą rozwiążesz każdy problem, jeśli ktoś Cię nie posłucha, nie zaakceptuje Twoich argumentów, to (o ile będziesz silniejszy), zawsze możesz go do nich „zmusić”.

Wszyscy wiemy, że dzieciom trzeba tłumaczyć, że z dziećmi trzeba rozmawiać, że trzeba mieć wiele cierpliwości ale nikt nie mówi nam jak wiele będzie jej potrzeba. Może gdybyśmy wiedzieli, że przekonanie malucha do obcięcia paznokci może trwać tydzień, dwa tygodnie, że trzeba 50 razy powtórzyć „nie otwieraj tej szafki”, żeby rzeczywiście maluch dał spokój jej drzwiczkom, byłoby zupełnie inaczej.

Nie mam na to czasu, często słyszę od rodziców. „Rano spieszę się do pracy, nie mam godziny na tłumaczenie dlaczego tę czapkę ma włożyć a nie inną” lub „no przecież nie będzie chodził z brudnymi włosami przez miesiąc”. Ale przecież nie oto chodzi, z resztą maluch akurat z brudną głową spokojnie miesiąc przetrzyma J. Mamy dzieci, powołaliśmy te istoty na świat, więc weźmy za tę decyzję pełną odpowiedzialność. Znajdźmy czas by traktować je jak ludzi.

  1. Rozmawiajmy z dzieckiem i to bez względu na to w jakim wieku jest. Z początku niewiele będzie z tej naszej opowieści rozumiało ale z czasem, powoli nasz kontakt będzie efektywniejszy (a jak szybko się przy tym będzie intelektualnie rozwijało J).
  2. Oczywiście im mniejsze dziecko tym „komendy” powinny być bardziej uproszczone „nie wolno” (gdy próbuje znów otworzyć szufladę ze sztućcami).
  3. Zakazy zawsze starajmy się uzasadnić. Uzasadnienie powinno mieć sens. Nie uczmy dziecka posłuszeństwa wobec zakazów typu „nie otwieraj tej szafki, bo nie chce mi się za każdym razem układać tych swetrów od nowa” (można też dziecku pokazać, że jak się wszystko z szafki wyrzuciło, trzeba do niej z powrotem wszystko powkładać, inaczej innej zabawy nie będzie).
  4. Mówmy prawdę. Ukłucie igłą przy szczepieniach jest bolesne ale ból jest krótki i dający się znieść. Nie ma sensu wmawiać dziecku, że to nie boli. Poza tym takie oszukiwanie zemści się na nas. Następnym razem dziecko nam i tak nie uwierzy i nawet przy łagodnej wizycie u lekarza, będzie panikować. Ten lek jest niedobry, możesz zatkać nosek, popić czymś … ale jeśli go nie weźmiesz nadal będziesz chorować, będzie Cie boleć gardło, głowa z każdym dniem bardziej.
  5. Przygotowujmy dzieci na niemiłe dla nich zdarzenia. Zobacz jakie masz długie paznokcie, a zobacz jakie one są ostre, można się nimi okaleczyć. A tu zobacz, są nożyczki, nimi można obciąć paznokcie. Obcinanie paznokci nie boli ale może dziwnie wyglądać. Zobacz jak ja sobie obetnę, jeden, drugi, trzeci …. Następnego dnia można wrócić do rozmowy i znów pokazać na sobie lub na starszej siostrze.
  6. Dajmy dziecku czas, duuuużo czasu na gotowość do danej czynności. A może dziś obetniemy kawałeczek Twojego paznokcia. Jeden, mały kawałeczek. Zobacz tymi nożyczkami. Mogę?
  7. Dajmy mu zawsze szansę na zgodę. Dziecko przymuszane natychmiast uruchamia mechanizm obronny. Niech to ono podejmie decyzję, zgodzi się na umycie głowy, obcięcie paznokci, wzięcie leku. Nawet gdybyśmy na tę decyzję musieli czekać godzinami.

Do zażycia antybiotyku przekonywałam moją 3 letnią córkę 1,5 godziny.

Do umycia głowy (po tym jak robiłam jej to na siłę) – miesiąc

Do obcinania paznokci – miesiąc

Do wyjęcia drzazgi – godzinę

Liczba powtórzeń „nie dotykaj” – sięgała do 50 razy

Zgodę na szczepienie uzyskałam po 2 dniach przekonywania, prób, opowieści

 

Piszę to wszystko bo warto wiedzieć, że to nie jest szybki ani łatwy proces. Mozolny, trudny i nie bez porażek i upadków (w końcu zdarzyło mi się, że na siłę umyłam głowę, podałam lek, przytrzymałam przy szczepieniu). Jednak warto próbować, za każdym razem będziemy przekonywać się jak działanie „na siłę” cofa nas w naszych relacjach, możliwościach rozwoju logicznego myślenia u dziecka. Dziś moja córka ma 6 lat. Nie zawsze stosowałam powyższe zasady ale zawsze do nich wracałam, przy następnej okazji, próbowałam znowu. Mimo to, Oliwka łyka niedobre lekarstwa z własnej woli, wykonuje polecenia bez długiego tłumaczenia po co, poddaje się bolesnym zabiegom. Dlaczego? Bo rozumie co do niej mówię, bo ufa moim słowom, bo sama potrafi ocenić zyski i straty wynikające z danego zachowania. Oczywiście nie jest idealna (i całe szczęście) ale myśli i podejmuje decyzje.

Call Now Button