Moja najlepsza odpowiedź na pytanie „jak rozmawiać z dzieckiem” brzmi „po prostu nie mów” a ulubiona technika nazywa się „yhm”. Technika ta polega na tym, że cokolwiek dziecko powie a zatrzyma się w swojej opowieści oczekując Twojej reakcji, powiedz „yhm lub aha lub aaa” – cokolwiek co wyrazi Twoje zainteresowanie a nie będzie miało wydźwięku wartościującego (zachwytu, zdziwienia, pogardy, braku akceptacji …).

To najbezpieczniejsze, szczególnie w rozmowach z nastolatkami, tam wszystko może zostać zinterpretowane na tyle sposobów, że trudno nam nawet odgadnąć.

Być może moja rada wygląda na mało poważną, ale zaskakująco świetnie się sprawdza. Największym grzechem rodzica jest poczucie, że wie lepiej. Największym grzechem i najtrwalszą i najmocniejszą barierą w komunikacji z dzieckiem. Jeśli nie będziesz się odzywać, może uda Ci się tę przypadłość dobrze ukryć. A jeśli w tym postanowieniu wytrzymasz wystarczająco długo, zaczniesz się „wkręcać” w to słuchanie. Z czasem zobaczysz jak dużo ciekawych rzeczy ma do powiedzenia ten mały człowiek (lub „wściekły nastolatek”). Otworzy się przed Tobą świat, o którego istnieniu nie miałeś pojęcia. Wszystko będzie Cię dziwić a zdziwienie przechodzić będzie w ciekawość a ciekawość w zachwyt. Ostatni etap to akceptacja. Tak naprawdę, dopiero teraz jesteś gotowy by zacząć mówić. Dzielić się własnymi spostrzeżeniami, doświadczeniem, radami. Tu rodzi się prawdziwa, zbliżająca, budująca dobrą relację, rozmowa.

Podsumowując, naukę „jak rozmawiać z własnym dzieckiem” możemy podzielić na etapy:

  1. etap „yhm” – nie mówisz, słuchasz, ew. potwierdzasz słuchanie wydając nieoceniające pomruki.
  2. do drugiego etapu przechodzisz dopiero kiedy pojawi się w Tobie zdziwienie, wtedy możesz przejść na odgłosy typu „aha”
  3. gdy poczujesz ciekawość, zaczynasz się powoli odzywać naprawdę. To etap, w którym naturalnie pojawiają się pytania, np. jak to się zaczęło, skąd Ci się to wzięło, co było dalej, dlaczego itp.
  4. zaczynasz poznawać zupełnie nowy dla Ciebie świat, to ten, w którym żyje Twoje dziecko. Zachwyca Cię swoją innością, pełnią emocji, przeżyć, wrażeń. Ciekawość zawsze prowadzi do akceptacji. To moment, w którym wysiadasz z samolotu na wakacjach i poznajesz nowe miasto, w którym spędzisz następny tydzień. Zwiedzasz miejsca, poznajesz ludzi, smakujesz kuchnię. Po tygodniu już wiesz co Ci się w nim podoba a co nie, co jest dla Ciebie funkcjonalne a co raczej przeszkadzające. Wiesz jak na Ciebie działa i masz świadomość, że gdy ktoś inny je odwiedzi, może mieć zupełnie o nim inne zdanie.
  5. Rodzi się akceptacja i poczucie, że to co służy mi, niekoniecznie może służyć innym. Ta akceptacja i otwartość są niezbędne by móc „rozmawiać” i tej rozmowy nie psuć.

Teraz możesz mówić! Już nie przejdzie Ci przez gardło „nie masz racji, to do kitu”. Teraz powiesz raczej „ciekawe to co mówisz, mi to by chyba nie służyło”. Także nie powiesz już „nie wolno Ci, jeśli to zrobisz, pożałujesz” ale raczej „nie masz jeszcze 18 lat, odpowiadam za Ciebie, dlatego nie zgodzą się na to w tej wersji. Jak się trochę oboje uspokoimy, możemy o tym pogadać i poszukać innego rozwiązania”.

Tak właśnie prowadzę swoich klientów. Nie jest to łatwa droga, szczególnie w czasach „10 szybkich metod na…” ale ja tę szczególnie polecam.

Call Now Button