To się zdarza, trudno czasami tatusiowi bawić się z córeczką w księżniczki a mamie z synkiem udawać Batmana. Z resztą na odwrót pewnie też łatwo nie jest. Zaangażować się w dziecięcą zabawę to wielkie wyzwanie a dziecko wyczuje każdy element dekoncentracji. To prawda, że ważniejsza jest jakość bycia z dzieckiem niż ilość czasu spędzanego razem. Dzieci łakną naszej uwagi, najchętniej spędzałyby z nami każdą chwilę. A my nie zawsze mamy na to czas, chęci, często wracamy zmęczeni po pracy. Co robić?

  1. Rozmawiać z dzieckiem. Musimy mu powiedzieć, że chętnie pobawimy się z nim, zagramy w grę, poczytamy książkę ale później będzie musiało zająć się samo sobą. Dobrze jest też podrzucić kilka propozycji, np. możesz dalej bawić się sama lalkami, możesz porysować, poukładać klocki.
  2. Pobawić się. Najczęściej zabawa z dziećmi sprawia nam trudność bo … nigdy się nie kończy, dziecko zawsze chce więcej i zawsze marudzi. My ten czas wykradamy sobie, najczęściej przez ramie robiąc co innego, np. oglądamy wiadomości, ulubiony program, zerkamy na komórkę, tableta, komputer, rozmawiamy z innymi lub po prostu myślami jesteśmy gdzie indziej. Dziecko to czuje, wie że tak naprawdę to z nim nie jesteśmy, taka zabawa nie przynosi satysfakcji, nie zaspokaja potrzeby bycia razem, współdziałania. Moja rada: skoncentrujmy się przez godzinkę tylko na dziecku, powyłączajmy telewizory, odstawmy komórki. Postarajmy się dobrze bawić, dajmy się wciągnąć w zabawę, sami wymyślajmy także dodatkowe rozwiązania, dekoracje, teksty. Godzina to nie wiele. A godzina aktywnej i pełnej naszego zaangażowania zabawy zupełnie wystarczy. Dziecko, które wie, że ta zabawa potrwa tylko chwilę ale widzi, że przez ten czas jesteśmy tylko dla niego/niej, proszę mi wierzyć, będzie usatysfakcjonowane.
  3. Jeśli świat księżniczek i dinozaurów jest dla nas nie do zaakceptowania, wciągajmy dzieci w świat własnych zainteresowań. Jeśli uwielbiamy historię, opowiadajmy dzieciom o historycznych wydarzeniach, jeśli lubimy muzykę, puszczajmy dziecku nasze ulubione piosenki opowiadając o nich, tańcząc, wspominając. Jeśli lubimy szachy, od najmłodszych uczmy je tej gry. Jeśli lubimy ćwiczyć, ćwiczmy razem z nim/nią, tańczyć, wciągajmy je w tę zabawę. Oczywiście należy do tego podejść bardzo aktywnie. W specyficzny sposób opowiadać dzieciom o zdarzeniach historycznych, czy o ulubionych piosenkach. Musi się dużo dziać, potrzebny jest ruch, zabawa, śmiech, różna intonacja głosu. Nie można puścić całej piosenki i liczyć na to, że maluch będzie słuchał ale można puścić kawałek, nauczyć się refrenu, potańczyć, poopowiadać związane z piosenką historie. Wciągajmy dzieci od małego w nasze pasje. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Na początku mogą niewiele z tego rozumieć, nie znać odpowiednich słów ale z czasem, nauczą się wszystkiego.
  4. Jeśli spędzamy z dzieckiem całe dnie, oczywiście godzina zabawy nie wystarczy, godzina z naszą pasję, też może być za mało. Poza tym mamy w takim dniu pewnie też wiele innych ważnych domowych obowiązków. Moja rada: wciągajmy w nie swoje dzieci. Jeśli dziecko jest zupełnie malutkie (nie chodzi lub chodzi z trudem), posadźcie je w bezpiecznym miejscu tak by dokładnie widziały co robicie. Mama, która przygotowuje obiad, może być niezwykle ciekawym obiektem obserwacji. A mama, która jeszcze przy tym opowiada co robi, mówi po co robi daną czynność, wygłupia się i zagaduje, to już prawdziwa rozrywka. Dzieci uwielbiają też obserwować tatusia, który myje samochód a któremu woda cały czas gdzieś chlapie. Pranie, prasowanie, odkurzanie, to wszystko codzienne czynności, którymi można zainteresować malucha.
  5. Jeśli dziecko jest starsze, wystarczy je w te wszystkie czynności włączać (oczywiście dbając o bezpieczeństwo). Czynność taka potrwa wtedy dłużej ale dziecko ma zapewnione zajęcie, my możemy spokojnie realizować swoje zadania i … co najważniejsze, dziecko się uczy, od małego będzie potrafiło dużo więcej niż jego rówieśnicy. Zdobywa nowe zdolności manualne, niezwykle poszerza zasób słów. Uczy się pomagać, współdziałać. Jako nastolatek nie będzie miał/miała problemu z przejęciem części domowych obowiązków, w pomaganiu w domowych czynnościach rodziców. Będzie to robił/a chętnie. To także buduje więź pomiędzy dzieckiem a rodzicami. Polecam.

 

Podsumowując.

Dzieciom wcale nie trzeba poświęcać 100% własnego czasu. Wystarczy godzina, dwie ale za to oczekują od nas pełnego zaangażowania.

Dzielmy się z dziećmi własnymi pasjami. Widząc rodziców, którzy „kochają” to co robią, sami będą własnych pasji poszukiwać, ich życie będzie pełniejsze i bardziej satysfakcjonujące.

Włączajmy je w swoje codzienne obowiązki. Szybko się ich nauczą a pomoc w domu będzie dla nich zupełnie naturalnym zajęciem.

Aktywne, zaangażowane kontakty z dzieckiem, nawet krótsze, budują więź i rozwijają dziecko. Powodzenia!

Call Now Button